Autor: Edmund Dobrowolski

Ranking lokat bankowych według terminu zawarcia umowy

Chcąc ulokować swoje środki w jednym z banków, zastanawiamy się nad tym, którą z ofert warto wybrać. Różnorodnych instrumentów finansowych jest naprawdę wiele, dlatego trzeba dobrze przemyśleć, z którego z nich skorzystać. Jedną z nich na pewno jest lokata bankowa. Wiedząc jednak o tym, że wybierzemy właśnie ją, trzeba zastanowić się nad tym, którą opłaca się wybrać. Z pomocą przychodzą nam różnego rodzaju zestawienia, analizy i rankingi. Tutaj również przedstawimy jeden z nich, który powinien przybliżyć wszystkim niezdecydowanym to, na którą ofertę warto zdecydować się, by płynnie poruszać się w gąszczu różnorakich lokat bankowych. Zapraszamy do zapoznania się z przygotowanym przez nas rankingiem. Przedstawimy w nim zarówno lokaty krótkoterminowe, kwartalne, jak i średnioterminowe. Wśród nich każdy znajdzie coś dla siebie.

Ranking lokat bankowych krótkoterminowych

Ten rodzaj lokat zakładany jest na okres od 1 do 2 miesięcy i stosowany jest wtedy, gdy chcemy zaoszczędzić na cele związane z krótkoterminowymi planami, takimi jak wakacyjny wyjazd. W tej klasie świetnie prezentuje się „Lokata Happy” Idea Banku. Obejmuje ona środki w wysokości od 500 do 10 000 złotych. Jej oprocentowanie jest stałe i wynosi 4 procent w skali roku i dostępne jest tylko dla nowych klientów. Mają oni pewność, że ich oszczędności chronione są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do wartości 100 tysięcy euro.

Wiadomo, że w zależności od wysokości powierzonego kapitału wyniesiemy odpowiednio wysokie odsetki. W przypadku zdeponowania 10 000 złotych na okres 3 miesięcy otrzymamy 71 złotych odsetek. Na uwagę w tej klasie lokat zasługuje także „Lokata 4%” Alior Banku. Zakładana na okres dwóch miesięcy wymaga wkładu minimalnego w wysokości 1000 złotych. Górna granica kapitału, który można wpłacić w przypadku tej promocyjnej oferty wynosi 10 000. W tym przypadku musimy jednak założyć konto osobiste w jednej z placówek opisywanej firmy. Wtedy też musi być ono w pełni aktywne. Jeśli nie spełnimy określonych warunków, oprocentowanie „Lokaty 4%” wyniesie tylko… 1 procent w skali roku. Nieco mniejsze zyski uzyskamy po tym, jak zdecydujemy się na ofertę Eurobanku. Oferta o nazwie „LOG-ujesz LOK-ujesz” odznacza się oprocentowaniem o wysokości 3,5. Zakładana jest na okres jednego miesiąca i obejmuje środki w wysokości do od 200 do 10 000 złotych. Odznacza się jednak tym, że można w prosty sposób założyć ją za pośrednictwem aplikacji mobilnej. Możemy dokonać tego w ciągu tygodnia od aktywacji pierwszego urządzenia mobilnego na stronie Eurobanku.

Ranking lokat kwartalnych

W ofercie związanej z tymi lokatami, które trwają od 3 do 5 miesięcy odznacza się ta, którą na rynek wprowadził Plus Bank. Umowa zawierana jest na czas 90 dni. Obejmuje kwoty z zakresu do 10 000 tysięcy złotych i oferuje nam oprocentowanie rzędu 4 procent. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że jest to lokata progresywna. Oznacza to, że jej oprocentowanie rośnie w trzech kolejnych miesiącach. Mając to na uwadze musimy pamiętać, że w pierwszych 30 dniach nasze oszczędności będą spoczywać na lokacie 3-procentowej, w kolejnym miesiącu wzrośnie ono do 4 punktów procentowych, zaś w ostatnim będzie jeszcze o procent wyższe. W związku z tym średnie oprocentowanie wyniesie 4 procent w skali roku. Trzeba mieć na uwadze to, że decydując się na tę ofertę musimy być klientami opisywanego banku. Musi posiadać Konto Plus założone w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Musimy być zupełnie nowymi klientami, którzy do tej pory nie mieli w żadnej z placówek ani jednej lokaty terminowej. Warto pamiętać o tym, że dużym plusem jest fakt, że odsetki wypracowane przez nasze środki będą wypłacane nam cyklicznie każdego kolejnego miesiąca przez okres trwania umowy. Rozważając założenie lokaty kwartalnej warto wziąć pod uwagę również ofertę Idea Banku. „Lokata Happy” – jak widać – jest jego silnie promowanym produktem. W przypadku tej odsłony również  mamy do czynienia z podobnym oprocentowaniem. Tutaj wynosi ono 3,5 procenta. Umowa zawierana jest z nami na czas 3 miesięcy i pozwala na otwarcie lokaty przy minimalnym wkładzie w wysokości 500 złotych. Trzeba jednak pamiętać, że z opisywanej promocji skorzystać mogą tylko nowi klienci Idea Banku. Z uwagi na te obostrzenia trzeba pamiętać, że jeden użytkownik może być właścicielem tylko jednej tego typu lokaty. Dużym udogodnieniem jest jednak to, że wniosek o założenie lokaty można złożyć przez Internet.

Za pośrednictwem internetowej strony banku można przejść przez całą procedurę w prosty i przyjazny dla użytkownika sposób. Lokata „3,5% na wejście” dostępna w mBanku również godna jest rozważenia. Zawierana jest na czas 3 miesięcy i wymaga od nas wkładu o standardowej, dla tych produktów, wysokości. Trzeba mieć jednak na uwadze kilka szczegółów, które są dość istotne podczas zawierania umowy. Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że opisywana oferta dostępna jest tylko dla nowych klientów banku. Muszą oni zdawać sobie sprawę z tego, że w chwili zerwania umowy przed terminem, oprocentowanie lokaty wyniesie 0,1 procenta. Warto wiedzieć również o tym, że wraz z nią otwierany jest automatycznie rachunek osobisty eKonto. Zasadniczym plusem jest jednak fakt, że całej procedury można dopełnić za pośrednictwem witryny internetowej banku.

Ranking lokat bankowych średnioterminowych

To kolejna grupa lokat bankowych. Te zakładane są jednak na czas od 6 do 11 miesięcy. Skierowane są do osób, które pragną odłożyć nieco gotówki w celu zaoszczędzenia na poczet emerytury lub przyszłości własnych dzieci. Takim osobom polecamy ofertę „Lokata Cloud” Idea Banku. Zakładana jest na okres 6 miesięcy, a jej oprocentowanie wynosi 2,45%. W tym przypadku trzeba zaznaczyć, że dolna granica inwestycji pozostaje bez zmian (nadal jest na poziomie 500 złotych), zaś górna wynosi 1 000 000 złotych. Wiadomo jednak, że oferta dostępna jest dla klientów banku, którzy są posiadaczami Konta Idealnego. Będzie ono służyło do tego, by zasilić nowopowstałą lokatę.

Dodatkowo spełnić trzeba szereg innych warunków. Jednym z nich jest to, że na koncie musi nieustannie znajdować się kwota w wysokości 10 procent tej, która wpłacona została na lokatę.  Nie spełniwszy tego warunków jesteśmy skazani na to, że oprocentowanie wyniesie tylko 0,5 procenta. „Lokata SUPERprocentująca” BOŚ Banku wymaga wkładu w wysokości 1000 złotych i zakładana jest na czas 6 miesięcy. Przeznaczona jest dla posiadaczy rachunku w tym banku. Trzeba spełnić także warunki dotyczące aktywnego korzystania z karty płatniczej. Wtedy oprocentowanie wyniesie 2,3 procenta. Inaczej będzie pomniejszone do poziomu 2 procent. W tej kategorii lokat warto zastanowić się jeszcze nad „Lokatą Desire” Lion’s Banku. Oferuje takie samo oprocentowanie jak ta opisywana wcześniej, jednak wymaga spełnienia pewnych obostrzeń. Jeśli nie dopilnujemy tych obowiązków, zamiast oprocentowania w wysokości 2,3 procenta otrzymamy oprocentowanie 5 razy niższe.

Jak można zauważyć, wybór lokat jest dość pokaźny. W naszym rankingu wybraliśmy jednak tylko te o najwyższym oprocentowaniu. To, którą z nich wybierzemy, zależy jednak od tego, na jakie cele chcemy oszczędzić założoną z góry kwotę.

Typy oprocentowania lokat bankowych

Jako klienci banku poszukujemy takich lokat, które pozwolą nam na to, by zyskać dzięki nim jak najwięcej. Na to, ile faktycznie wyniosą nasze zyski, ma wpływ oprocentowanie. Warto jednak zdać sobie sprawę ze złożoności tego, z jakimi jego rodzajami możemy się spotkać. Musimy mieć zatem świadomość, że różnorodne produkty bankowe mogą mieć zarówno oprocentowanie stałe, jak i zmienne. Dobrze wiedzieć, czym obydwa te pojęcia różnią się między sobą. Nie bez znaczenia dla nas będzie również świadomość tego, czym jest oprocentowanie nominalne i efektywne. Zdając sobie sprawę ze znaczenia tych i innych podstawowych pojęć dotyczących typów oprocentowania lokat, będziemy bardziej świadomi podczas podpisywania umowy z bankiem. Najlepiej oprocentowane depozyty bankowe znajdują się w zakładce oprocentowanie lokat.

Lokata bankowa z oprocentowaniem stałym

Ten rodzaj oprocentowania polega na tym, że przez cały okres umowy, którą podpiszemy z bankiem, będzie ono takie samo. To rozwiązanie, które docenią szczególnie te osoby, które nie posiadają szczegółowej, szerokiej wiedzy na temat rynków finansowych. Mają one szanse na to, by dzięki takim narzędziom bankowym móc oszczędzać w bezpieczny i przewidywalny sposób. Oprocentowanie to daje bowiem szansę obliczenia rzeczywistych zysków jeszcze przed podpisaniem umowy z instytucją finansową.

Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że korzystając z lokaty odnawialnej o stałym oprocentowaniu, stopa procentowa zmieni się wraz z nastaniem kolejnej umowy. Przykładowo, jeśli w marcu podpisaliśmy z bankiem umowę o to, że umieszczamy swoje oszczędności na lokacie o oprocentowaniu rzędu 4 procent i postanowienia tego porozumienia kończą się na przykład za 2 miesiące, czyli z końcem kwietnia, wtedy od maja umowa zostaje niejako renegocjowana, tyle, że bez naszego udziału. Wtedy oprocentowanie może ulec zmianie i wynieść na przykład 2,8 procenta. Mając tego świadomość, warto odwiedzać bank w tym dniu, kiedy kończy się podpisana przez nas umowa. W takiej chwili można zapoznać się z nowymi ofertami danej firmy i zdecydować się na przeniesienie środków na inną, lepiej oprocentowaną lokatę.

Lokata bankowa z oprocentowaniem zmiennym

W porównaniu do tej, która opisana została powyżej, lokata z oprocentowaniem zmiennym posiada inne od tamtej cechy. Wysokość obowiązującej stopy procentowej uzależniona jest bowiem od wielu zmiennych czynników. Jednym z nich są ustalenia poczynione przez Narodowy Bank Polski w sprawie stóp procentowych. Nie można przewidzieć tego, jakich decyzji dokonają pracujący tam ekonomiści i tym samym nie można odgórnie określić, ile wyniosą zyski ze zdeponowanych przez nas pieniędzy. Wysokość stóp procentowych, z czego należy sobie zdawać sprawę, zmienia się co miesiąc i decydujący wpływ na to ma także Rada Polityki Pieniężnej. Mając tego świadomość, można stwierdzić, że użytkownikami tego narzędzia bankowego częściej będą te osoby, które potrafią przewidzieć, jak będą kształtować się stopy procentowe w danym okresie roku kalendarzowego. Warto jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czym tak naprawdę są stopy procentowe, o których mowa. To narzędzie w rękach państwa, które ma zasadniczy wpływ na to, ile realnie zarobimy, umieszczając nasze pieniądze w banku. Ich wysokość zależy od ustaleń poczynionych przez wspomniany wcześniej Narodowy Bank Polski zwany bankiem centralnym.

Dobrze jednak zdać sobie sprawę z tego, że rozróżniamy aż 4 różne stopy procentowe. Pierwsza z nich zwana jest stopą lombardową. To ona warunkuje cenę, w jakiej bank centralny udziela pożyczek bankom komercyjnym. Im będą one niżej oprocentowane – tym bardziej my, jako klienci, z tego skorzystamy. Drugi rodzaj stopy procentowej to stopa depozytowa. Jest dla nas informacją, ile bank centralny zapłaci za te środki, które deponują na jego kontach banki komercyjne. Im ta stopa jest wyższa – tym więcej zarabia na depozytach nasz bank i może zaoferować nam większe odsetki na lokatach. Trzecia stopa procentowa to stopa redyskonta weksli. Określa, po jakiej cenie bank centralny skupuje wierzytelności banków komercyjnych. Jeśli jest ona na niskim poziomie – banki mogą udzielić nam większej liczby pożyczek. Ostatnią ze stóp jest stopa referencyjna, która oddziałuje na wysokość stóp na rynku międzybankowym. Zakończywszy te rozważania, powracamy do typów oprocentowania lokat. Kolejnym z nich jest oprocentowanie progresywne.

Oprocentowanie progresywne lokat oszczędnościowych jako podtyp oprocentowania zmiennego

Należy zdać sobie sprawę z tego, że w ramach oprocentowania zmiennego wyróżnia się takie, które nazwane zostało oprocentowaniem progresywnym. Uwzględnia ono kapitalizację odsetek uzyskanych ze środków powierzonych bankowi przez jego klientów. Czym jest kapitalizacja? Pojęcie to oznacza tyle, że wartość uzyskiwanych przez nas odsetek może wzrastać z każdym kolejnym okresem rozliczeniowym. Dzieje się tak za sprawą tego, że podwyższa się wartość podstawy depozytu, od którego naliczane są odsetki. To rozwiązanie korzystne dla inwestora, bo pozwala mu na to, by uzyskał większy, ostateczny zysk z lokaty. W jego dobrym interesie leży więc to, by do takiej kapitalizacji dochodziło możliwie jak najczęściej. Wiadomo jednak, że klient banku nie ma wpływu na dynamikę tego zjawiska.

Odmienne sposoby naliczania oprocentowania lokat bankowych

Warto zdać sobie sprawę z tego, że banki reklamując różne poziomy oprocentowania swoich lokat, będą mówić o odmiennych sposobach naliczania zysku. Będą to oprocentowania nominalne, efektywne i rzeczywiste. Przedstawimy pokrótce czym różnią się one między sobą. Pierwsze z nich, oprocentowanie nominalne, to wartość, którą banki posługują się najczęściej. Podaje się ją zawsze w skali roku, niezależnie od tego, ile wynosi czas trwania lokaty. Ten rodzaj wyliczeń nie uwzględnia także kapitalizacji odsetek ani żadnych kosztów związanych z daną inwestycją takich jak na przykład 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych.

Drugi rodzaj oprocentowania nazywany jest oprocentowaniem efektywnym. Ono również nie uwzględnia czasu trwania umowy, jednakże brane są pod uwagę dane dotyczące kapitalizacji odsetek. Warto jednak pamiętać, że wybierając lokatę, w której następuje ona wraz z zakończeniem depozytu środków, trzeba liczyć się z tym, że jej oprocentowanie wyniesie tyle samo co oprocentowanie nominalne. Do omówienia pozostaje jeszcze oprocentowanie rzeczywiste. Ono, zwane również oprocentowaniem realnym wskazuje wartość, która najczęściej nie jest ujawniana przez banki w ich ofertach handlowych. Określa ona rzeczywisty zysk z inwestycji. Uwzględnia wpływ inflacji i wysokość podatku od zysku podatkowego. By odnaleźć się w gąszczu tych informacji najłatwiej będzie przyszłemu inwestorowi, który pragnie zdeponować znaczne kwoty, skontaktować się z doradcą finansowym. Ten fachowiec na pewno udzieli wskazówek, dzięki którym łatwiej będzie podjąć decyzję o ulokowaniu środków pieniężnych.

Jak można zauważyć, wiele jest różnorakich terminów, które wydają się mówić o tym samym. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, o czym napisaliśmy w artykule, że różnorodne typy oprocentowania niosą ze sobą inne wiadomości dla nas jako klientów. Dobrze mieć tego świadomość, by móc swobodnie poruszać się po meandrach zagadnień związanych z lokatami bankowymi.

Lokaty bankowe czy coś innego?

Osoby, które decydują się na to, by lokować swoje pieniądze w bankach, często gubią się w wielości ofert i różnorodnych przepisów oraz regulaminów. Nieraz poszukują odpowiedzi na nurtujące ich pytania, bo chcieliby w pełni świadomie podjąć decyzję dotyczącą tego, gdzie warto umieścić środki, którymi dysponują. Dla tych właśnie, niezdecydowanych i zagubionych, powstał niniejszy tekst, który zawiera kilka porad odnośnie lokat bankowych. Odpowiemy na pytanie czym różnią się one od funduszy inwestycyjnych i co sprawia, że są odmienne od polisolokat. Podpowiemy także jakie są rodzaje oprocentowania i jaką lokatę wybrać, aby zabezpieczyć przyszłość dziecka. Odpowiedzi na te i kilka innych pytań znajdziecie poniżej. Zapraszamy do lektury.

Lokata bankowa czy fundusz inwestycyjny?

Większość z nas wybiera jako sposób na oszczędzanie, umieszczanie swoich środków na lokatach długoterminowych. Czym one są? To umowy zawierane pomiędzy bankami a ich klientami. Na ich mocy osoby fizyczne lub firmy udostępniają bankom swoje środki pieniężne na określony czas. Bank zobowiązuje się wypłacić po danym okresie czasu odsetki, które księgowane są w różnych odstępach czasowych. O ich wysokości decyduje z kolei oprocentowanie. Fundusz inwestycyjny to z kolei rodzaj wspólnego inwestowania pieniędzy, którego poszczególne rodzaje różnią się między sobą poziomem ponoszonego ryzyka. Lokata ma tę zaletę, że nie wiąże z ponoszeniem żadnych opłat manipulacyjnych, mogą one pojawić się dopiero wtedy, gdy umowa zostanie zerwana przed czasem ustalonym w umowie. Fundusz inwestycyjny wymaga większego wkładu pieniężnego. Lokaty wiążą się także z mniejszym ryzykiem, bo środki na nich złożone zabezpieczone są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Zysk z funduszu inwestycyjnego nie jest tak pewny, a może nawet przynieść straty. Lokata z kolei daje nam pewność, że uzyskamy dodatkowe środki, nawet jeśli nie miałyby być one bardzo wysokie, bo najczęściej oprocentowanie lokat długoterminowych jest raczej niewysokie. W ostatecznym rozrachunku trzeba przyznać, że lokata długoterminowa jest dobrym sposobem na zarobienie pieniędzy. Trzeba tylko zdać sobie sprawę z tego, że zyski będą może niewielkie, ale za to nie zostaną okupione nadmiernym ryzykiem.

Lepiej wybrać lokatę bankową czy polisolokatę?

Polisolokaty powstały po to, by ominąć tak zwany „podatek Belki”, jednakże nowelizacja przepisów sprawiła, że ten produkt bankowy również nie jest wolny od daniny na rzecz państwa. W związku z tym czym różnią się obydwa instrumenty bankowe? Polisolokata, zwana inaczej polisą lokacyjną, jest połączeniem lokaty oszczędnościowej i ubezpieczenia. Dotycząca jej umowa podpisywana jest na okres dłuższy niż 5 miesięcy. Wymaga także wpłacenia o wiele większej sumy niż ma to miejsce w przypadku lokaty. Wyższe jest jednak oprocentowanie. Niestety, nie każdy może skorzystać z udogodnień tego rozwiązania i musi liczyć się z tym, że w przypadku upadku instytucji, której powierzamy pieniądze – otrzymamy tylko 50 procent wpłaconych przez nas pieniędzy. Dlaczego? Bo Polisolokaty należą do Ubezpieczeniowego Funduszy Gwarancyjnego, który zapewnia mniejszą ochronę niż BFG. Z tych prostych powodów o wiele lepiej jest wybrać lokatę długoterminową. Ona jest bezpiecznym instrumentem finansowym, który daje nam pewny zysk.

Rodzaje oprocentowania lokat bankowych

Podpisując umowę z bankiem, zwrócimy na pewno uwagę na to, jak wysoko oprocentowana jest wybrana przez nas lokata. Musimy być jednak uważni. Różne instytucje finansowe w swoich ofertach mówią o innym rodzaju oprocentowania. Warto zwrócić na to uwagę i mieć świadomość różnic pomiędzy nimi. Przede wszystkim rozróżniamy oprocentowanie stałe i zmienne. O pierwszym z nich mówimy wtedy, gdy oprocentowanie jest na takim samym poziomie przez cały okres trwania umowy i wysokość odsetek możemy obliczyć jeszcze przed podpisaniem zobowiązania na rzecz instytucji finansowej. Drugie oprocentowanie odznacza się dużą chwiejnością. Jego wysokość uzależniona jest od stóp procentowych ustalanych przez Narodowy Bank Polski.

W związku z tym nie można odgórnie przewidzieć, jak wysokie będą nasze zyski z lokaty. Dzieje się tak, ponieważ finansiści zmieniają stopy co miesiąc zgodnie z ustaleniami Rady Polityki Pieniężnej. Taki rodzaj oprocentowania dobry jest więc dla osób, które albo nie boją się ryzyka albo mogą z większą lub mniejszą dozą prawdopodobieństwa oszacować, ile wyniosą wspomniane współczynniki. Podtypem oprocentowania zmiennego jest oprocentowanie progresywne. Ono uwzględnia kapitalizację odsetek. Oznacza to tyle, że po każdej kolejnej kapitalizacji, podstawowa stawka naszego depozytu, od które naliczane są odsetki, wzrasta.

To rozwiązanie korzystne dla każdego inwestora, bo pozwala na to, by wynieść z lokaty o wiele większe zyski. W dalszej części rozważań na temat oprocentowania zwrócimy również na to, że różne są sposoby naliczania zysku. Wśród nich znajdują się oprocentowanie nominalne, efektywne i rzeczywiste. Pierwsze z nich, oprocentowanie nominalne jest tym, z którego banki korzystają najczęściej. Podawane jest w skali roku, niezależnie od czasu trwania naszej umowy. Nie uwzględnia ono kapitalizacji odsetek ani żadnych innych kosztów związanych z inwestycją. Drugie, oprocentowanie efektywne także nie zawiera informacji o czasie trwania umowy, jednakże uwzględnia kapitalizację odsetek. Następuje ona każdorazowo z końcem każdego okresu depozytu naszych środków. W związku z czym wartość tego oprocentowania jest równa oprocentowaniu nominalnemu. Trzeci typ zwany jest oprocentowaniem realnym. Określa wartość, której banki nie przedstawiają w swoich ofertach handlowych. Określa ono rzeczywisty zysk z inwestycji i uwzględnia takie zagadnienia jak inflacja i wysokość zysku naliczoną od zysku kapitałowego.

Lokata oszczędnościowa dla dziecka

Wiedząc już, z jakimi rodzajami oprocentowania możemy spotkać się podczas podpisywania umowy, zadajmy pytanie, jaką warto zawrzeć, by zapewnić przyszłość swojemu dziecku. Eksperci są pewni, że najlepszą drogą do tego jest lokata oszczędnościowa długoterminowa. Ona pozwoli na to, by nauczyć pociechę tego, jaka jest wartość pieniądza, jak również tego, że warto oszczędzać. Dodatkowo lokata bankowa jest mniej ryzykownym rozwiązaniem niż polisa posagowa, która wiąże się z o wiele większym ryzykiem. Dlatego też w celu odłożenia pieniędzy na rzecz przyszłości dziecka – rozważmy lokatę bankową. Zastanówmy się, na jaki czas chcemy zawrzeć umowę, jakie ma być jej oprocentowanie (stałe, zmienne czy progresywne?) i który bank warto wybrać.

Trzeba jednak pamiętać, że lokata skutecznie zamrozi te oszczędności, więc rozsądnie wybierzmy kwotę, którą na nią wpłacimy. Nie będziemy mogli jej bowiem wypłacić bez szwanku dla wysokości odsetek. Nie jesteśmy skazani na lokatę w banku, w którym mamy rachunek warto o tym pamiętać, by nie ograniczać się przy wyborze najbardziej opłacalnej lokaty. Pamiętajmy więc o tym, że niezależnie od tego, gdzie posiadamy rachunek – lokatę możemy założyć w zupełnie innym banku. W jej wyborze pomogą nam sporządzane na ten temat rankingi i zestawienia. One dadzą nam najnowsze informacje o tym, co jest najbardziej opłacalne.

Mamy nadzieję, że zebrane w teście porady na temat lokat pomogą w tym, by wybrać najlepszą spośród nich. Warto podejść do tego wyboru rozsądnie. Wtedy unikniemy błędu i nie narazimy się na nieprzyjemne skutki źle podjętej decyzji.

Czy warto założyć lokatę online?

Nadchodzi taki moment w życiu, że trzeba się zastanowić, jak zaplanować finanse, aby osiągnąć swoją bardzo ważną finansową niezależność. Specjaliści z tej dziedziny mówią jasno, że w zasadzie każdy ma prawo zostać osobą zamożną finansową, ale to zależeć będzie zawsze od tego, na ile świadomie zarządzała swoimi pieniędzmi. Niezwykle ważne nawet po prostu w życiu codziennym jest kontrolowanie swoich wydatków, a najlepiej planowanie ich z odpowiednim wyprzedzeniem.

Zaobserwować można pewien dziwny stosunek Polaków do lokat bankowych. Wynika on oczywiście z braku świadomości finansowej. Obecnie mało kto decyduje się na lokatę inwestycyjną z regularną wpłatą każdego miesiąca, co przy średnich zarobkach jest oczywiście żadnym obciążeniem. Ludzie nie chcą wierzyć, że już te małe sumy mogą na siebie dość znacząco zarabiać, a przecież lokaty bankowe zostały właśnie po to wymyślone. Możemy wyszukać dla siebie najbardziej korzystne oprocentowanie i na pewno nie będziemy niezadowoleni. Nasze pieniądze będą w tym czasie zupełnie bezpieczne, o czym bardzo szybko będziemy mogli się przekonać. Po jakimś czasie (to zależy od umowy, jaką podpiszemy z bankiem) staniemy się szczęśliwymi posiadaczami dużej sumy, którą dowolnie spożytkujemy.

W dzisiejszych czasach również i na tym polu bombardowani jesteśmy nowościami w świecie techniki. Nowoczesną alternatywą do tradycyjnych lokat inwestycyjnych są lokaty on-line, gdzie wszystko odbywa się za pośrednictwem internetu. Klient ma takie same prawa w sieci, jak i w przypadku lokaty w banku tradycyjnym, gdzie osobiście musi załatwiać wszystkie formalności, które niejednokrotnie są sporym problemem. W internecie można również śledzić krok po kroku jak kapitalizują się jego odsetki w każdym kolejnym miesiącu.

Głównymi zaletami internetowych lokat bankowych jest z pewnością to, że po prostu w każdej chwili możemy sobie zmienić fundusz, na jaki wpłacamy swoje pieniądze. Na ogół odbywa się to ze zminimalizowanymi kosztami, albo nawet wcale, ponieważ banki chcą nam zawsze iść możliwie najbardziej na rękę i pokazują to w każdej sprawie właściwie. Poza tym możemy sobie regulować wysokość i częstotliwość wpłat, co nie grozi żadnymi konsekwencjami, a nawet wręcz przeciwnie. Będziemy mogli szybko zauważyć wiele korzyści prawnych, a nawet to, że nie będziemy musieli płacić podatków od tych pieniędzy, które gromadzimy na lokacie inwestycyjnej w banku.

Konto bankowe a lokata bankowa ma wiele różnic i podobieństw, które jednak można bardzo prosto zdefiniować. Najważniejsze jest chyba to, że w jednym i w drugim przypadku zabezpieczamy nasze pieniądze. Nie musimy już ich kolekcjonować pod dywanem czy w skarpetkach i innego rodzaju produktach bieliznowych. Znajdują się one w najbardziej bezpiecznym miejscu, ponieważ nikt lepiej nie przechowa naszych pieniędzy od banku, który specjalizuje się w tym od wielu już lat. Lokata sprawia, że nasze pieniądze się po prostu pomnażają, ponieważ z każdym miesiącem kapitalizują się odsetki, ale nie możemy z nich korzystać od tak po prostu. To znaczy, że jeśli chcemy wybrać pieniądze przed zakończeniem umowy o lokacie będziemy narażeni na między innymi utratę swoich cennych i wcale już nie małych odsetek. Natomiast z konta bankowego korzysta się zupełnie bez ograniczeń. Nasze wpłaty i wypłaty nie są monitorowane przez nikogo. Jeżeli chcemy wybrać pieniądze, to robimy to w bankomacie naszego banku bez prowizji. Do tego dochodzi jeszcze karta płatnicza, którą otrzymujemy i dzięki niej możemy robić zakupy obracając gotówką elektroniczną. W zasadzie procesy te są bezgotówkowe.

Podsumowanie jest więc proste. Jeżeli mamy pieniądze, które nie są nam aktualnie potrzebne, ani teraz i ani za jakiś czas to dobrze, aby były one w bezpiecznym miejscu i warto wybrać jeszcze taką opcję, gdzie będą one na siebie dodatkowo zarabiać. Jeżeli jednak mamy ograniczoną ilość pieniędzy lub jeszcze inaczej – mamy ich za dużo i nie zależy nam na małych zyskach, które po czasie jednak zamieniają się w większe, a poza tym nigdy nie wiemy, kiedy przyda nam się jaka suma, powinniśmy wybrać oczywiście zwykłe konto bankowe. Przynajmniej wszystkie operacje odbywać będą się bez prowizji, chyba, że wybierać będziemy pieniądze w innym niż swoim bankomacie lub tak, jak jest w niektórych bankach dla handlowców, wybierzemy mniej niż 500 polskich złotych. Wybór pomiędzy lokatą online i kontem bankowym nie powinien nam sprawiać jakiegoś problemu, ponieważ korzyści z jednej i z drugiej strony są zupełnie jasne.

Na czym oszczędzać pieniądze?

Na czym oszczędzać?

Z pozoru banalne pytanie (zwłaszcza dla stałych Czytelników tego bloga), ale nie o poradach chciałem dziś pisać, a o bardziej psychologicznej stronie tego zagadnienia.

Wielu ludzi nie oszczędza, usprawiedliwiając swoje postępowanie przeróżnymi, dość często spotykanymi wymówkami. Mówią:

  • „pieniądze się mnie nie trzymają…”,
  • albo „przecież mnie na to stać…”,
  • lub „niby dlaczego mam sobie czegokolwiek odmawiać?”.

Sprawy takie, jak emerytura czy pieniądze na czarną godzinę w ogóle nie chodzą im po głowie.

I spoko – można też tak żyć. Nic mi do tego.

Ja jednak preferuję inne podejście. Ultraortodoksyjna oszczędność? Dziadowanie? Oszczędzanie na zdrowiu? O nie!

Proponuję po prostu rozważać wydatki, zadając sobie jedno proste pytanie:

Czy TO jest dla mnie ważne?

Jeżeli TO jest dla Ciebie ważne w jakikolwiek sposób, to nie powinieneś na TYM oszczędzać. Nieustanne odmawianie sobie przyjemności będzie prowadziło do braku szczęścia i poczucia, że w imię nieznanej przyszłości aktualnie wiedzione życie przecieka Ci przez palce.

Jeżeli jednak masz daną sprawę głęboko gdzieś, to wyciśnij z niej dla siebie jak najwięcej finansowych korzyści, jak tylko możesz. Nie przepłacaj za coś, co nie jest dla Ciebie istotne.

Właśnie takie podejście pozwala mi finansować swoje nie najtańsze zamiłowania: oszczędzam na tym, wobec czego jestem obojętny, a „inwestuje” w to, co czyni mnie szczęśliwym.

To dzięki temu podejściu jestem w stanie oszczędzać 40 procent wszystkich przychodów. Oczywiście warto pamiętając o tym aby oszczędności procentowały np. na lokatach bankowych.

Ty też możesz! Nie ważne, czy będzie to 5%, 15% czy 50% – po prostu zastanów się nad tym co dla Ciebie ważne i rozsądnie oszczędzaj ile się da na wszystkim innym. Warto poznać także naszą metodę oszczędzania.

Jak zapanować nad swoimi finansami? – edukacja finansowa

Bariera na drodze do wolności finansowej: Zbędna edukacja.

Jest to jedna z najbardziej kontrowersyjnych barier. Większość ludzi utożsamia ją natychmiast ze swoimi studiami i odbierają ją jako atak na to, że zamiast np. od razu po liceum zakładać „nowy Microsoft” zdecydowali się zainwestować dobrych kilka lat swojego życia w zakończenie studiów na określonym kierunki.

W tej barierze, nie chodzi oto, aby negować sens zdobywania wyższego wykształcenia w ogóle (czy jakiegokolwiek innego), gdyż ma to samo w sobie masę plusów, jak np.:

  • poszerzenie horyzontów myślowych,
  • zdobycie rzeczonego wykształcenia, co w niektórych sytuacjach jest przepustką do określonej kariery zawodowej,
  • zawarcie znajomości i przyjaźni, które mogą nieoczekiwanie zaprocentować w przyszłości,
  • mnóstwo istniejących programów specjalnie dla studentów pozwalających zwiedzać i zdobywać praktyczne doświadczenia w różnych krajach świata.

Tak, że same studia nie są wcale takie złe. W takim razie, w czym problem?

Raz, że nie każdy musi iść na studia, a dwa, zauważ, że np. …

kierowca autobusu po zawodówce w Norwegii zarabia więcej, niż doktor w Polsce po studiach.
Jeśli wydaje Ci się, że robisz studia po to, aby super zarabiać w przyszłości (a większość ludzi tak właśnie myśli), to niestety najprawdopodobniej mylisz się. O wiele lepszy interes zrobisz natychmiast wyjeżdżając zagranice i podejmując pierwszą, lepszą pracę fizyczną, niż inwestując swój czas i pieniądze na studia, po których zostaniesz jednym z wielu tysięcy magistrów szukających jakiejkolwiek pracy.

Smutna prawda jest taka, że większość aktualnych studentów przy wyborze swojego kierunku studiów oraz w ogóle podejmując decyzję o studiach, kieruje się trendami społecznymi (niektóre kierunki są bardziej „cool” i „na czasie”, niż inne), faktycznie uczy się jedynie dla papierka, który okaże się być raczej zwykłym świstkiem papieru, niż magiczną wejściówką do świata bogactwa.

Ponadto, ludzie nie uwzględniają zmian na rynku pracy w perspektywie najbliższych lat (dlatego też, chociaż wiadomo, że panuje obecnie nadmiar magistrów po zarządzaniu i marketingu, kierunek ten dalej pozostaje jednym z najbardziej popularnych). Prowadzi to do tego, że osoba po zakończeniu studiów na tego typu kierunku, będzie miała spore trudności ze znalezieniem pracy w swojej specjalności i najprawdopodobniej będzie zmuszona pracować w jakimś innym zawodzie.

Jakie jest rozwiązanie?

Zacznij skupiać się na takiej edukacji, która niesie ze sobą faktycznie olbrzymie korzyści. No dobrze, ale konkretnie o jaką edukację chodzi? O edukację finansową. Grunt to bowiem nie tracić pieniędzy niepotrzebnie.

Jak zapanować nad swoimi finansami? – finanse w związku

Bariera na drodze do wolności finansowej: Niewłaściwy partner.

Najczęstszym powodem kłótni w stałych związkach nieformalnych oraz małżeństwach są właśnie pieniądze. Poziom frustracji jest często tak ogromny, że pary decydują się na zakończenie relacji. Jest to najgorsze wyjście. Można się przecież dogadać.

Jak wyeliminować kłótnie o finanse w związku?

Głównym powodem takiego, a nie innego postępowania z pieniędzmi jest wychowanie poszczególnych osób oraz wzorce wyniesione z domu. Tendencja jest generalnie taka, że jeżeli czyiś rodzice byli rozrzutni, często korzystali z kredytów i wydawali pieniądze na zachcianki, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że latorośle będą powielały ten wzorzec.

Z drugiej strony, nadmierna oszczędność u rodziców również może powodować zbyt oszczędne zachowanie u dzieci.

Nie obcy jest jeszcze jeden wariant: życie za młodu w biedzie powoduje nieraz w dorosłym życiu szastanie pieniędzmi na prawo i lewo — zwłaszcza, gdy wpadnie się w rozrzutne towarzystwo.

W sytuacji, gdy dwoje osób o skrajnie rożnym podejściu do pieniędzy spotyka się przez dłuższy czas, prędzej czy później pojawiają się „tarcia” na tej płaszczyźnie życia osobistego, które – jeśli w porę nie rozwiązane – prowadzą do rozpadu związku.

Warto zatem obserwować zwyczaje partnera i jak najwcześniej otwarcie porozmawiać o podejściu do pieniędzy. Te działania pozwolą w miarę szybko znaleźć pole do kompromisu, a w skrajnych przypadkach – uchronią przed życiem z niewłaściwą osobą.

Do spraw, na które warto zwrócić szczególną uwagę, należą:

  • nadmierne impulsowe wydawanie pieniędzy – każdy od czasu do czasu kupuje coś „ot tak”, ale jeśli jest to regułą, to trzeba się takim zwyczajom przyjrzeć dokładniej,
  • tendencje do zakupoholizmu – jeżeli ktoś dla poprawy nastroju notorycznie chodzi na zakupy, to może być to o wiele bardziej złożony problem i wymagać pomocy specjalisty,
  • najbliższe otoczenie partnera – jak mówi przysłowie: kto z kim przystaje, takim się staje. Przebywaj za długo wśród osób rozrzutnych, a wpadniesz w długi. Przebywaj wśród skąpych, a szybko zdziadziejesz.
  • skłonności do hazardu – co niektórzy potrafią wydać setki złotych na zakłady Lotto czy postawić na drużynę sportową. Jeżeli ktoś doprowadza się do sytuacji, w których zaczyna mu brakować środków do życia lub z powodu hazardu popada w długi, to jest to „stan alarmowy”.
  • nadmierne oszczędzanie – zwane potocznie skąpstwem. Jeśli ktoś nie chce pojechać na urlop, bo ma park pod domem, nie pójdzie do kina, bo ściągnie sobie DivX, a do tego oszczędza na wszystkim – wliczając jedzenie i zdrowie – to taka postawa też nie prowadzi do niczego dobrego między dwójką ludzi w związku.
  • nałogi – jeśli ktoś pali dwie paczki papierosów dziennie lub kończy pracę czteropakiem piwa, to takie wydatki będą w przyszłości stanowiły zauważalne obciążenie domowej kiesy, a są niesamowicie trudne do wykorzenienia.

Jak rozmawiać z partnerem o pieniądzach?

Jeżeli jesteś w poważnym związku i jeszcze nie przeprowadziliście kilku mniej lub bardziej poważnych rozmów o pieniądzach, to pamiętaj, że najlepszy czas na to był „wczoraj”. Z drugiej strony: nigdy nie jest na taką pogadankę za późno.

Dzięki takim rozmowom, nie tylko zbliżycie się do siebie, ale będziecie wiedzieć, czego spodziewać się po drugiej osobie w kwestii finansowej.

Poniżej prezentujemy listę tematów, które warto obgadać. Być może niektóre wydadzą się zbyt trudne, ale lepiej poruszyć trudny temat i mieć spokój, niż za 5 lat rwać z głowy włosy po każdej kłótni związanej z finansami.

Oto proponowana lista pytań do omówienia:

  • „Jakie jest twoje podejście do wydawania pieniędzy?” Dzięki temu pytaniu najłatwiej wychwycić różnice, które mogą w przyszłości utrudniać wspólne życie.
  • „Jak wydawano pieniądze w Twoim domu?” To pytanie pozwoli uzyskać ogólne informacje o wzorcach, jakie pojawiały się w domu partnera i lepiej zrozumieć jego obecne postępowanie.
  • „Czy masz jakieś długi, o których nie wiem?” Bezpośrednie pytanie, ale pozwala uniknąć najróżniejszych kłopotów w przyszłości.
  • „Jak widzisz nasze wspólne finanse dziś i w przyszłości?” Pytanie, dzięki któremu można obgadać i ustalić spójną strategię gospodarowania pieniędzmi. Taką, która będzie odpowiednia dla obu stron.
  • „Jakie są Twoje cele finansowe? Jakie są/będą nasze cele finansowe?” Jeżeli ktoś chce podróżować po świecie i woli na ten cel odkładać pieniądze, podczas gdy druga osoba marzy o własnych czterech ścianach i zapuszczeniu korzeni, to finansowo te cele różnią się od siebie znacznie. Warto zatem jak najszybciej dowiedzieć się o aspiracjach partnera i ustalić również wspólną drogę.

Takie rozmowy nie należą do najłatwiejszych, ale definitywnie są niezbędne. Okażcie sobie tolerancję względem poglądów oraz otwórzcie na kompromisy, a wszystko będzie w porządku.

Finanse w związku

Najczęściej stosuje się dwa modele finansowania wydatków w związkach:

  • wspólne konto – partnerzy przelewają swoje przychody na jedno konto, oboje mają do niego dostęp i korzystają z zasobów wedle potrzeb i ochoty.
  • osobne konta z podziałem zobowiązań do opłacenia – partnerzy zachowują swoje konta, ale dzielą się rachunkami i kosztami do opłacenia, każde odpowiadając za swoją część.

Wadą pierwszego rozwiązania jest fakt, że finansowanie ze wspólnej kiesy ważnych dla każdego z partnerów wydatków prowadzi tylko do nieustannych kłótni. Z kolei pełna rozdzielność i podział zobowiązań do opłacenia też nie jest dobrym wyjściem, ponieważ ciężko wtedy o jakieś systematyczne odkładanie pieniędzy, a do tego nie ma rozsądnego sposobu na podział kosztów zmiennych, typu jedzenie, wyprawka szkolna dla dziecka, wspólne wyjazdy itp.

Jak zatem sobie z tym poradzić?

Proponujemy następujący sposób:

    • Załóżcie sobie 3 konta: jedno wspólne, do którego oboje będziecie mieć dostęp, oraz dwa osobne.
    • Przez co najmniej 3 miesiące śledźcie swoje wydatki. Dzięki temu poznacie średnią kwotę, którą potrzebujecie na utrzymanie waszego standardu życia. Pozytywnym efektem tego procesu jest również wychwycenie kategorii, w których pieniądze rozchodzą wam się o wiele łatwiej, dzięki czemu jeśli uznacie, że trzeba, będziecie mogli podjąć stosowne działania.
    • Znając średnią wysokość kosztów stałych i zmiennych, będziecie w stanie określić swój wkład do domowego budżetu, proporcjonalnie do waszych zarobków. Brzmi to zagmatwanie, ale sprawa jest prosta: jeśli – przykładowo – wasze całkowite miesięczne koszty wynoszą 2000 złotych, Ty zarabiasz 3000, a Twój partner 2000, to Twój wkład wyniesie 1200, a partnera 800 złotych.

Wzór na obliczenie tych wartości:

K = (koszty stałe + koszty zmienne) / (sumaryczne zarobki partnerów)

Wkład partnera = Zarobki * K

Dodatkowo, poszczególne wkłady można podwyższyć o 10%-15%, by zostawić sobie niewielki zapas w razie zaistnienia jednorazowo większych wydatków. Również, z racji tego, że kobiety na podobnych stanowiskach, co mężczyźni, zarabiają nieco mniej, wkład mężczyzny do wspólnej kasy może być nieco większy. Ustalone w ten sposób środki przelewajcie systematycznie na wspólne konto i dysponujcie nimi regulując zobowiązania oraz wydając „na życie”.

    • Z oszczędnościami róbcie podobnie: ustalcie wspólnie odpowiedni poziom oszczędzania i systematycznie przelewajcie porcję oszczędności na wspólne konto. Ta kwota jest przeznaczana na fundusz awaryjny, inwestycyjny, wydatki planowe lub droższe wspólne rozrywki typu wakacyjny wyjazd (szczegółowo na ten temat piszemy w dalszej części kursu).
    • To, co zostanie na poszczególnych kontach, to pieniądze do swobodnej dyspozycji. Jeśli partnerka chce iść do fryzjera czy kupić sobie ciuchy i płaci za to z pieniędzy, które jej zostały – nic partnerowi do tego. Jeżeli partner decyduję się odkładać na jakiś elektro-gadżet i kupuje go ze swoich „pozostałości” – również oczekuje tolerancji dla swojej decyzji. Jeżeli zdecydujecie, że chcecie wykorzystać część tych pieniędzy na jakiś wspólny cel, dogadujecie się na bieżąco. Pełna elastyczność, zero problemów.
    • Co jakiś czas, np. co kwartał, wróćcie do punktu #2 i zróbcie re-kalkulację naszych wkładów. Zachowanie w przypadku uzyskania dodatkowych pieniędzy, np. z jakiejś fuchy, trzynastki czy innego rodzaju premii, jest do dogadania.

Oczywiście system ten sprawdza się najlepiej, gdy sytuacja obu partnerów w związku jest względnie stabilna. W przypadku takich zdarzeń, jak ciąża, utrata pracy lub innych, trzeba adekwatnie dopasować reguły wspólnego finansowania domowej kiesy. Pamiętajcie, że związek to nie umowa biznesowa, ale wspólne życie dwójki ludzi. W wielu sytuacjach należy przede wszystkim być człowiekiem i dla wspólnego dobra zrezygnować z prywatnych interesów.

Jak zapanować nad swoimi finansami? – kredyt hipoteczny

Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że na drodze do zapanowania nad swoimi finansami oraz stworzeniem wolności finansowej dla siebie i swojej rodziny, istnieje wiele barier na których ludzie się rozbijają.

Jeśli poznasz te bariery oraz nauczysz się tak postępować, aby je omijać, otworzysz przed sobą prostą drogę do finansowego sukcesu. Pozostanie tylko iść tą drogą do czego konieczne będzie Ci kilka umiejętności, którymi zajmiemy się w kolejnych lekcjach naszego kursu.

Jakie są to bariery? Potencjalnie już teraz są to lub dopiero będą:

 

  • kredyt hipoteczny,
  • wybór niewłaściwego partnera życiowego,
  • zbędna edukacja oraz (paradoksalnie) brak właściwej edukacji finansowej,
  • brak sprecyzowanego systemu wartości,
  • posiadanie złych emocji oraz programowania odnośnie pieniędzy.

 

Kredyt hipoteczny

Częsta bariera na drodze do wolności finansowej to kredyt hipoteczny.

Przeważnie sytuacja wygląda tak, że spotykasz osobę, z którą chcesz spędzić, przysłowiową „resztę swojego życia”, pobieracie się (lub nie), podejmujecie pracę, zaczynacie odczuwać stabilizację finansową i gdzieś w tym momencie pojawia się poważna myśl o posiadaniu własnych tzw. czterech ścian. Brakuje wam jednak gotówki, aby kupić sobie mieszkanie lub wybudować dom. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem (jak Wam się wydaje) jest wzięcie kredytu hipotecznego na 30-40 lat z jak najmniejszą ratą miesięczną.

Z kredytem hipotecznym jest wielki problem, którego nie uświadamiają sobie ludzie. Biorąc kredyt na te 30 lat, stajesz się za cenę posiadania swoich własnych czterech kątów (które faktycznie są własnością banku do czasu spłacenia kredytu, a nie Twoją) rzeczywistym niewolnikiem banku, gdyż od tej pory spora (a raczej największa) część Twoich zarobków będzie co miesiąc pochłaniana spłatą raty tego kredytu.

Wszystko jest w porządku do czasu, kiedy Twoja sytuacja finansowa jest stabilna. Wszelkie wypadki losowe w stylu utrata pracy, wypadek samochodowy, itp. będą miały o wiele większe i bardziej odczuwalne skutki negatywne, niż gdybyś nie posiadał zaciągniętego kredytu hipotecznego. Jeśli tracisz pracę i nie masz czym zapłacić kolejnej raty kredytu to masz wielki problem, gdyż może się to skończyć – nawet – zabraniem Ci zakupionej nieruchomości przez bank.

Dobrze zdając sobie z tego sprawę, zrobisz wszystko, aby zdobyć jakoś pieniądze na zapłatę raty kredytowej. Może Cię to doprowadzić do wykonywania nie lubianej pracy, w nie odpowiednich warunkach (np. pozwolisz sobie na agresywne zachowania przełożonych, czy wręcz szkodliwe dla Twojego zdrowia warunki pracy) tylko z uwagi na konieczność spłaty kredytu… i to może trwać nawet 30, czy 40 lat.

Ponadto, poświęcając większą część swoich zarobków na spłatę kredytu hipotecznego, pozbawiasz się tych pieniędzy, dzięki którym można by było skorzystać z wielu różnych okazji, które co chwila będę pojawiać się w Twoim życiu. Mówi się, że w życiu każdego z nas pojawia się co najmniej kilka okazji, czy pomysłów, które gdyby je faktycznie wykorzystać, uczyniłyby one z człowieka milionera. Do tego mogą Ci być niezbędne te pieniądze, które już wcześniej wydałeś na spłatę raty kredytu hipotecznego.

Nieprzemyślane wzięcie na swoje barki konieczności spłaty kredytu hipotecznego sprawia, że ludzie są uwiązani, pozbawiają się wolności oraz możliwości korzystania z wielu okazji, a czas przecież ucieka.
Przeciętnie ludzie biorą kredyt hipoteczny w okolicach 28-30 roku życia. Po jego spłacie (jeśli wezmą go na 30 lat) będą mieć 58 – 60 lat, a to już będzie ostatni dzwonek przed ich emeryturą.

Mamy nadzieję, że zdajesz już sobie doskonale sprawę, że nie ma co liczyć na to, aby Państwo zadbało o Twoją emeryturę. Tendencje obecnie są takie, że trzeba będzie coraz więcej pracować na swoja emeryturę i będzie ona coraz niższa (paradoksalnie). Jeśli zdasz się w tym zakresie na Państwo to skończysz najprawdopodobniej z bardzo niską emeryturą, o ile jej oczywiście doczekasz.

Jeśli taka perspektywa Cię nie zadowala (a kogo by miała ona zadowalać?) to zostaje Ci samodzielnie zadbać o swoją emeryturę. Do tego potrzebujesz zarówno swojego czasu, jak i pieniędzy. Jednak… wzięcie kredytu hipotecznego sprawia, że lwia ich część zostaje poświęcona na jego spłatę, kosztem m.in. zadbania o Twoją emeryturę.

Powstaje pytanie: Czy jest jakaś alternatywa? Czy pozostaje Ci do końca życia mieszkać ze swoimi rodzicami/teściami, czy wynajmować mieszkanie lub dom?

Niekoniecznie. Zmierzamy do tego, aby uświadomić Ci, że przed wzięciem kredytu hipotecznego trzeba koniecznie rozważyć wszelkie za i przeciw oraz zdawać sobie sprawę, że znacznie lepsze dla Ciebie w dłuższej perspektywie czasowej będzie wzięcie jak najmniejszego tego kredytu i jak najszybsza jego spłata.

Nie pakuj się w długi kredyt (30 lat) zwłaszcza na początku, tj. przy swojej pierwszej inwestycji w nieruchomość.
W tym celu możesz rozważyć np.:

  • praca za granicą przez kilka lat, zarabianie w euro, dolarach, czy funtach i szybsze zebranie pieniędzy na mieszkanie/dom lub duży wkład własny, co sprawi, że będzie Ci potrzebny o wiele mniejszy kredyt hipoteczny;
  • nie kupuj od razu tzw. „domu marzeń”, który będziesz spłacać przez następne 30 lat – tylko kup coś, co jest w Twoim zasięgu i co relatywnie szybko spłacisz (w ciągu maksymalnie 10 lat).

Jeśli zechcesz i będą po temu sprzyjające okoliczności, będziesz mógł tą nieruchomość wykorzystać, jako źródło pasywnego dochodu (np. wynajmując ją lub jej część), a samemu w międzyczasie rozejrzeć się za czymś lepszym dla siebie, gdy Twoja sytuacja finansowa ulegnie poprawie (np. wygenerujesz większe dochody bazując na jednej z lekcji kursu, w której będziemy tego uczyć). Ewentualnie sprzedasz tą nieruchomość, a za pieniądze z tej transakcji będziesz mieć solidny wkład własny na swój wymarzony dom, a przez to lżejszy kredyt hipoteczny zaciągnięty na poczet jego kupna.

Porównanie lokat i kont oszczędnościowych 2017

 Od dłuższego czasu wahałem się, czy publikować tego rodzaju zestawienia na blogu, ponieważ zajmuje się nimi wiele innych stron i blogów o finansach osobistych, ale doszedłem do wniosku, że mogę spróbować, dlatego dzisiaj na Oszczędzaniu pojawia się pierwsze w historii bloga porównanie lokat i kont oszczędnościowych.

Aby odróżnić się od innych serwisów, publikujących podobne zestawienia, przyjąłem następujące zasady:

  • publikuję wyłącznie informacje o tzw. lokatach jednodniowych z codzienną kapitalizacją odsetek – ich główną zaletą jest możliwość uniknięcia podatku Belki, dlatego nie widzę powodu, by umieszczać w omówieniu lokaty, z których zyskami będziemy musieli się podzielić z Państwem,
  • staram się podawać informacje o produktach, które nie wymagają dodatkowych obwarowań – dlatego raczej nie pojawią się w rankingu lokaty czy konta oszczędnościowe banków, które wymagają dodatkowo np. posiadania RORu.
  • przedstawiam maksymalnie top 3 produkty z danej kategorii – znacie tzw. paradoks wyboru: im więcej opcji, tym trudniej wybrać i łatwiej o błędną decyzję? Podpowiadając jedynie 3 produkty oszczędzam Tobie kłopotów, a sobie pracy nad wpisem 😉
  • Zysk obliczany jest bez uwzględnienia optymalizacji podatkowej, z 10000 złotych i w lokatach na 6 miesięcy a w kontach oszczędnościowych na 12 miesięcy,
  • Nie uwzględniam kont oszczędnościowych z promocyjnym oprocentowaniem, gdyż jest ono zazwyczaj tymczasowe, przez co wprowadza w błąd i utrudnia wybór. Również, ranking tworzę w oparciu o oprocentowanie nominalne, a zysk podaję od salda 10 000 pln.

Do rzeczy…

Najlepsze lokaty z kapitalizacją odsetek na koniec okresu w 2017:

Sprawdź aktualne oprocentowanie lokat

Najlepsze konta oszczędnościowe w 2017:

  • Konto Nest Bank z miesięczną kapitalizacją – 2,35%, zysk po podatku: 265 pln,
  • Konto oszczędnościowe, DnB NORD – 1,80%, zysk po podatku: 36,80 pln,
  • Nowe Konto Oszczędnościowe, Bank Pocztowy – 1,60%, zysk po podatku: 34,73 pln.

I to by było na tyle w pierwszym przeglądzie lokat i kont oszczędnościowych. Jeżeli macie jakieś sugestie, zapraszam do komentowania.

Uniwersalna metoda oszczędzania na wszystkim

Czy istnieje jakaś metoda, która pozwala zaoszczędzić relatywnie sporą sumę pieniędzy w czasie kupna jakiegokolwiek produktu w jakimkolwiek miejscu? Tak, taka uniwersalna metoda oszczędzania istnieje, a jest to…

Negocjowanie, czyli prowadzenie negocjacji. Chodzi mi tutaj o klasyczne negocjacje w stylu: jedna strona znajduje się na stanowisku A, druga – na stanowisku B i obie negocjują starając się przekonać drugą stronę do swoich racji.

Negocjacje ceny
Negocjacje to klucz do oszczędności

W warunkach tzw. „szarej codzienności” negocjacje mają sens w czasie dokonywania zakupów – tj. dzięki nim można uzyskać niższą cenę, niż normalna. I tutaj nie chodzi o duże zakupy w stylu domy, samochody, ale także te najzwyczajniejsze, nasze codzienne zakupy artykułów spożywczych.

Cały trik polega na tym, aby na zakupach w danym sklepie, odnaleźć jego właściciela i zapytać, czy weźmie za to, co właśnie kupujemy, mniej? Tak najzwyczajniej w świecie zapytać, prosto z mostu.

Jeśli takie pytanie skierujesz do pracownika, to najprawdopodobniej odpowie Ci, że nie ma takiej możliwości, albo on nie może czegoś takiego zrobić i to trzeba zapytać szefa. Problemem mogą być także negocjacje w dużych supermarketach i tam zawsze trzeba prosić o rozmowę z szefem danego działu, albo z dyrektorem samego marketu.

Jakkolwiek nie zrobisz, jeśli tylko zadasz to proste pytanie („Czy weźmie Pan za to mniej? Czy da mi Pan rabat? Itp.), to w najgorszym razie usłyszysz nie, ale sam się zdziwisz, jak często usłyszysz tak.

Te zupełnie bezpośrednie podejście, to tylko jedna z opcji, jak można spróbować wynegocjować niższą cenę. Jeśli Ci ona nie odpowiada, to rozważ inną.

Tym razem chodzi o klasyczne negocjacje, które są inną nazwą normalnej transakcji między ludźmi. Zanim je zaczniesz nawiąż relację, zacznij niezobowiązującą pogaduszkę, z kimś kto jest na tyle władczy, że może faktycznie zaoferować Ci niższą cenę/lepsze warunki kupno, niż standardowe. Dopiero po tym, delikatnie sprowadź rozmowę na interesujący Cię przedmiot, ale ani nie bądź zbyt pozytywny, ani zbyt negatywny, gdyż dzięki temu sprzedawca będzie wiedział, że Tobie faktycznie zależy na kupnie i tym samym będzie trudniej go nakłonić do złożenia Ci korzystnej oferty.

Nie śpiesz się do dyskusji o cenie. Kto ją pierwszy poda, ten przegrywa grę w negocjacje. Dzieje się tak dlatego, iż osoba, która pierwsza podaje cenę, daje drugiej stronie możliwość ustosunkowania się do niej, a to zwykle oznacza kontrofertę niższą, niż dana cena, a także stanowi punkt odniesienia, ile może wytargować. Ponadto, nigdy nie wiadomo, ile chce ten sprzedający/kupujący wytargować, więc możesz mu podać cenę o wiele niższą, niż on byłby skłonny Ci zaoferować, albo o wiele wyższą, niż to, co on chciał Ci zaoferować.

Jeśli już usłyszysz konkretną ofertę cenową, to spokojnie się nad nią zastanów i odpowiedź na nią. Najpierw jednak przedstaw swoje powody, dlaczego zaproponowana cena jest za wysoka/za niska, a dopiero potem przedstaw swoją propozycję, czyli zaproponuj własną cenę. Dzięki temu druga strona wysłucha Twoich argumentów, a im będą one mocniejsze, tym ona będzie bardziej skłonny zaakceptować Twoją ofertę.

W przypadku negocjacji nic nie sprawdza się lepiej, niż stare porzekadło, iż to „trening czyni mistrza”. Im bardziej praktykujesz negocjacje, tym jesteś w tym lepszy, czyli możesz w sumie więcej wytargować, a to oznacza większą oszczędność.